Światowa premiera filmu " Home" podczas RE-ACT Fashion Show
2009-04-30
SPInka przedstawia:
HOME - S.O.S. Ziemia
WIELKA IDEA
Kiedy w 2006 roku Yann Arthus-Bertrand wpadł na pomysł zrobienia tego filmu, skontaktował się w pierwszej kolejności z Denisem Carotem (Elzévir Films), który z miejsca wyraził swoją wiarę w ten projekt, pomimo tego, że ideą reżysera od początku była jego darmowa dystrybucja. Wyzwaniem było przełamać klasyczne, komercyjne podejście do filmu i znaleźć sponsora, gotowego wyłożyć na ten cel pieniądze. Tak samo potrzebny był dystrybutor, zdolny, zgodnie z ideą, rozpowszechnić film na całym świecie. „Kiedy ludzie z branży dowiedzieli się o naszym projekcie,” wspomina Denis Carot, "pojawiło się spore zainteresowanie ze strony dystrybutorów, również zagranicznych, co nie zdarza się często w pracy niezależnego studia filmowego, jakim jesteśmy. Nikt nie potrafił jednak zaakceptować pomysłu, by film rozpowszechniać całkowicie za darmo. Ostatecznie to Luc Besson i jego EuropaCorp uwierzył w to przedsięwzięcie i przekierował nas do PPR, naszego sponsora.” Potem ustalono plan pracy.
Skończyło się na 54 krajach, 217 dniach zdjęciowych i 488 godzinach zarejestrowanego materiału!
Yann Arthus-Bertrand wykorzystał doświadczenie zdobyte podczas wielokrotnych podróży, jakie odbywał przy pracy na swoimi książkami (zwłaszcza The Earth From The Air, która stała się światowym bestsellerem, o łącznej sprzedaży ponad 3 milionów egzemplarzy) i programami telewizyjnymi (Seen >From The Air), a do współpracy zaprosił sprawdzonych przy tamtych okazjach techników i artystów, w tym Isabelle Delannoy, która pomagała mu przy tworzeniu tekstu narracyjnego i Dorothée Martin, dziennikarkę z Seen From The Air, która została pierwszą asystentką reżysera. Kierownik produkcji (Jean de Trégomain) i location manager, czyli osoba odpowiedzialna za wyszukiwanie miejsc i obiektów zdjęciowych - Claude Canaple, mieli za zadanie wprowadzić w życie ambitny plan, który zakładał jednoczesną pracę trzech ekip filmowych na całym świecie przez 21 miesięcy.
Jak mówi Dorotée Martin, “Może takie latanie śmigłowcem dookoła świata wydać się komuś proste, w rzeczywistości jednak każdy plan, każde ujęcie wiązało się z ogromnym nakładem pracy.”